Nie chcemy być tylko „sypialnią” Poznania

Jeszcze kilka lat temu o Rokietnicy mówiło się mało lub bawet wcale. Gmina żyła gdzieś w cieniu Tarnowa Podgórnego, Suchego Lasu i Poznania. W ostatnich miesiącach coś się jednak zmieniło. Co rusz pojawiają się informacje o realizowanych właśnie w Rokietnicy inwestycjach. Skąd taka nagła zmiana?
Nie ma tu chyba jednej odpowiedzi na to pytanie. Wydaje mi się, że przede wszystkim konsumujemy efekty wzrostu gospodarczego jaki mamy w kraju w ostatnich latach. Spore znaczenie ma też położenie gminy.
Generalnie staramy się być gminą dynamiczną, otwartą na każdego inwestora, która nie tylko z tytułu, ale także z codziennego postępowania, jest „Gminą Fair Play”.
Wśród realizowanych właśnie na terenie gminy inwestycji przeważa budownictwo mieszkaniowe. Wygląda na to, że stajecie się powoli „sypialnią” Poznania i okolicznych gmin.
Można chyba tak powiedzieć choć muszę przyznać, iż mieszkańcy nie przepadają za określeniem Rokietnicy jako „sypialni Poznania”. Jako mieszkaniec tej miejscowości przyznam, że mnie ta nazwa też nie satysfakcjonuje.
Chcemy być przede wszystkim gminą zrównoważonego rozwoju. W przygotowywanym właśnie studium uwarunkowań przestrzennych wyznaczamy także strefy pod aktywizację gospodarczą. Nie będzie to jednak działalność zbyt uciążliwa dla mieszkańców. Myślimy tu na przykład o parkach technologicznych czy firmach, które będą chciały mieć siedzibę wzdłuż planowanej obwodnicy Poznania.
Rokietnica sąsiaduje z gminami Tarnowo Podgórne i Suchy Las, które szczycą się przyciąganiem inwestorów. Jak to wygląda na waszym terenie?
Tu analizując statystyki i wartości inwestycji mogę powiedzieć, że upada mit Rokietnicy jako „sypialni Poznania”. Gmina ma w tej chwili 9,5 tysiąca mieszkańców. Jednocześnie zarejestrowanych tutaj mamy ponad 900 podmiotów gospodarczych, czyli co dziesiąty mieszkaniec gminy jest właścicielem firmy.
Czy przekłada się to na przyciąganie inwestorów zewnętrznych?
Muszę powiedzieć, że mamy z tym niecodzienny problem. Moi poprzednicy na stanowisku wójta Rokietnicy chyba by mi zazdrościli tego problemu. Kiedyś poszukiwało się inwestora. Teraz szuka się miejsca, gdzie tego inwestora można ulokować. Ceny ziemi, zwłaszcza pod inwestycje, wzrosły w ostatnich latach nawet o kilkaset procent. I nasz problem polega na tym, że pojawiają się inwestorzy, a my musimy znaleźć dla nich atrakcyjny teren po w miarę przystępnej cenie.
A jakie macie plany na najbliższe lata?
Przede wszystkim musimy uchwalić nowe studium, o którym już mówiłem. Gmina potrzebuje instrumentów prawnych, które zapewnią mieszkańcom zrównoważony rozwój. Gmina nie może stracić swoich walorów, czyli bliskości przyrody, lasów i jezior. Inwestorzy przemysłowi są nam potrzebni, ale nie możemy zapominać o mieszkańcach, którzy chcą mieszkać właśnie blisko przyrody. Zabudowanie całej gminy hala fabrycznymi zniszczy te walory, którymi się szczycimy.